Domeny generyczne i brandowe

To co wymyślamy jako nazwę domeny, czyli na lewo od rozszerzenia możemy podzielić najprościej na dwie grupy.

Domeny generyczne.

Pierwszą jest jakieś słownikowe określenie na przykład: przedmiotu, towaru, usługi, nazwy geograficznej (region, rzeka, góry, itp.), czynności, zawodu, dyscypliny sportowej – taką domenę nazywamy domeną generyczną.

Domeny brandowe.

Drugim rodzajem domen są te, które są te zawierające zupełnie wymyślone słowa lub zbitki słowne („plumplim”, „tralula”) albo zniekształcone określenia generyczne („szufladex”, szaflandia”). I takie domeny nazywamy domenami brandowymi.

Zastanawiając się możemy półżartem zapytać, który z tych rodzajów jest lepszy i dlaczego domeny generyczne. Jednak odpowiedź jest wbrew pozorom dość skomplikowana i zresztą dlatego domenowy biznes jest trochę jak szachy. Ruchów figur można nauczyć się bardzo szybko, jak wygrywać wiedzą tylko najlepsi.

Najlepsze domeny generyczne osiągają na polskim rynku wtórnym ceny sześciocyfrowe, na przykład „lekarze.pl”, czy „urlopy.pl”. Podejrzewam, że w kilku tysiącach sztuk można obliczyć domeny generyczne do bezproblemowej sprzedaży za kwoty pięciocyfrowe. Ale słów generycznych w języku polskim jest dużo więcej.

Dlaczego jedne są warte mniej, drugie więcej ? Kluczowym określeniem wydaje się tzw. potencjał komercyjny. Domeny związane z dochodowymi branżami, w których jest duża konkurencja będą dużo cenniejsze od domen z niszowych branż.

aftermarketbanerdomenydomenaWeźmy dla przykładu domeny z nazwami zawodów. Medycyna i bankowość to potężne branże, więc takie domeny, jak wspomniana wyżej „lekarze.pl”, czy „bankier.pl” są na samym szczycie. Ale cenne są także domeny z tych branż opisujące nawet poszczególne specjalności, takie jak „doradcainwestycyjny.pl”, „chirurg.pl”. Jest wiele innych zawodów, szczególnie tych świadczących bezpośrednie usługi dla klientów, których odpowiednie domeny także mają konkretną wartość wynikającą z tego, że wykonawcy tych zawodów chcą dotrzeć ze swoją ofertą także przez internet. Takie domeny jak „cykliniarz.pl”, czy „wulkanizator.pl” zawsze znajdą chętnych. Szukając innych zawodów znajdujemy jednak takie jak „kurator sądowy”, czy „oceanolog”. W pierwszym przypadku brak komercyjnego zastosowania, w drugim duża rzadkość zawodu powodują, że prawdopodobieństwo sprzedaży domeny z nazwą tych zawodów jest niewielkie, dlatego zresztą wszystkie rozszerzenia są (w chwili pisania tego tekstu) wolne.Jak więc widać nie każda domena generyczna jest warta uwagi.

Należy jednak przyjąć, że dobra domena generyczna zawsze będzie miała swoją wartość, bo dla ewentualnego nabywcy będzie oznaczała zarówno prestiż (spośród wielu cykliniarzy z całej Polski, to ja mam najlepszą domenę „cykliniarz.pl”), ale również wymierną korzyść, ponieważ na domeny generyczne z końcówką „.pl” internauci często wchodzą niejako intuicyjnie, bezpośrednio wpisując taki adres z pominięciem wyszukiwarki. Czyli klient trafia bezpośrednio do posiadacza domeny.

Frazy z domeny brandowych nic nie znaczą. Mają być nazwą firmy lub produktu.

Mogą być zupełnie abstrakcyjne lub przypominać jakieś określenie słownikowe poprzez dodanie przedrostka lub przyrostka. Są czasem wręcz mody na „-ex” („drutex”, „gniotex”), „-eo” („oponeo”), „-land/-landia” („bakalland”, „tatralandia”). Sprzedaż domeny brandowych jest trochę loterią. Musi się bowiem w tym szczególnym przypadku nałożyć się pomysł domainera z gustem potencjalnego klienta, który ponadto będzie na tyle zdecydowany, że nie będzie szukał zamienników w domenach ze słabszymi końcówkami. Jeśli będzie chciał nazwać swoją firmę „plumplim”, to kupi od nas domenę „plumplim.pl”.

Generalnie odradzam zbytnie zaangażowanie środków w domeny brandowe, bo sprzedają się one trudno i ewentualnie warto inwestować w krótkie, bardzo sympatycznie brzmiące nazwy, bo te mają największe szanse na sprzedaż.

Plusem domen brandowych jest to, że można jeszcze zarejestrować ciekawe nazwy na rynku pierwotnym za kilkanaście złotych np. w Aftermarket, podczas gdy ciekawych domen generycznych do rejestracji praktycznie nie ma. Wyjątkiem są pojawiające się wraz z rozwojem technologicznym nowości (rodzajów produktów, zawodów, itp.). Domeny brandowe niosą też pewne niebezpieczeństwa związane z brakiem sprawdzenia, czy nie jest przypadkiem nazwa zastrzeżona.

Brandowy generyk

Dla pełnego obrazu powyższego podziału domen dodajmy, że jest jeszcze opcja pośrednia, którą nazwiemy „brandowym generykiem”, spotkać możemy również nazwę „fałszywy generyk”. Oznacza to domenę, która chociaż nominalnie generyczna, ma głównie brandowe przeznaczenie. Dotyczy to przede wszystkim ogólnie znanych słownikowych określeń, które nie wydają się komercyjne. Dla przykładu „szprotka.pl” – chociaż nikt zapewne nie sprzedaje tylko samych szprotek może być nazwą baru lub sklepu rybnego, a „brylantyna.pl” chociaż to tylko jeden z wielu produktów kosmetycznych może być nazwą salonu piękności.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *